wędkarski
Polecamy:

Grube, stare, cwane – ryby karpiowate

26 września KAT. Porady wędkarskie   Tagi: , , , , ,

Każdy marzy o łowieniu okazów. To wyjątkowe doświadczenie, gdy trzymamy w dłoniach rybę, której nikt wcześniej nie złowił, która wygrywała wiele potyczek lub skutecznie omijała wędkarskie przynęty. Nie są to częste chwile, ale można sprawić, by było ich więcej. Zebrałem rady wielu doświadczonych łowców okazów. Zweryfikowałem je i porównałem z własnymi doświadczeniami. Poniżej przedstawiam garść kluczowych porad, jak przechytrzyć ryby karpiowate.

Ryby karpiowate – łów inaczej

Jedną z kluczowych rzeczy, jaką dowiedziałem się o łowieniu okazów, jest to, że aby przechytrzyć ryby karpiowate, trzeba często łowić inaczej niż inni wędkarze i inaczej niż samemu łowi się zazwyczaj. Chodzi o wybór innych stanowisk, godzin połowu, przynęt czy zestawów. To logiczne. Jeżeli wszyscy łowią podobnie, to stare ryby nauczyły się unikać określonych zestawów, czy przynęt. Przykładowo, na moim łowisku nie da się złowić karpia ponad 3 kg na koszyczek/methode z zanętą, czy lina powyżej 1 kg na kukurydzę. Na inne przynęty/zanęty – owszem. Jeżeli ciągle łowisz tak samo, to zawsze będziesz miał podobne efekty. Żeby móc je poprawić, musisz coś zmienić. Coś, co zaskoczy doświadczone ryby.

Ryby karpiowate – wybór miejsca

Tajemnicą poliszynela jest, że większe ryby uciekają od wędkarzy. Hałaśliwe rozmowy, brzęczące sygnalizatory, przerzucane co chwilę zestawy gruntowe, żyłki napięte w toni alarmują doświadczone ryby o niebezpieczeństwie. Odpływają wtedy z dala od zgiełku i haczyków – daleko od brzegu, w zaczepy, w niedostępne z brzegu części zbiornika, gdzie nikt nie łowi. Dla zwierząt bowiem najważniejsze jest poczucie bezpieczeństwa. Nawet duża ilość pożywienia ( zanęty ) nie skusi je do żerowania, gdy będą czuły/słyszały/widziały zagrożenie.

W miejscach poddanych silnej presji ze strony wędkarzy trzeba szukać okazów tam, gdzie czują się bezpieczne, gdzie nikt inny nie łowi – daleko od brzegu, w krzakach, miejscach niedostępnych. Nawet jeżeli takie miejsca wydają się mniej atrakcyjne od tych często „obsadzonych” wędkarzami. Warto przedzierać się przez zarośla, czy zapadać w bagienku dla upragnionej zdobyczy. Dodatkowym plusem łowienia w takich miejscówkach jest cisza i spokój. Osobiście jeszcze nigdy nie złowiłem medalowej ryby, gdy obok ktoś hałasował. Zawsze łowiłem z dala od innych wędkarzy, często w miejscach, gdzie nikt lub prawie nikt nigdy nie łowi.

Miejsce umieszczenia zestawów

Klasycznie ryby karpiowate łowi się w centrum zanęconego obszaru, gdzie jest najwięcej zanęt. Wiadomo, że tam skupią się ryby i będą rywalizowały o pokarm, w tym naszą przynętę. Im celniejsze, bardziej skoncentrowane nęcenie i łowienie, tym lepsze nasze efekty. Wielu łowców okazów zauważyło jednak, że ryby uczą się kojarzyć duże skupiska zanęty z niebezpieczeństwem. Stare osobniki często trzymają się obrzeży nęconego  miejsca, a nawet kilka metrów z boku. Ponieważ my łowimy w centrum nęciska, jego obrzeża są dla ryb bezpieczne. One o tym wiedzą, dlatego też tam żerują. Jeden z zestawów powinien zawsze być umieszczony na skraju nęciska, a nawet kilka metrów obok. Brań może długo nie być wcale, ale jeżeli już coś weźmie, to może być warte wielu godzin czekania.

Wybór pory łowienia

Pora łowienia ma duże znaczenie przy polowaniu na stare, doświadczone sztuki. Niektóre osobniki nie żerują w porach, gdy nad wodą są tłumy wędkarzy – rano i po południu. Często największa szansa na ich złowienie to godziny około południowe lub noc, gdy nie ma nikogo nad wodą. Zaobserwowałem to sam wiele razy i potwierdzają to inni wędkarze. Przykładowo często łowię moim ulubionym miejscu amury w maju. Z samego rana. Jednak po jednej, dwóch zasiadkach brania ustają. Wystarczy jednak posiedzieć do południa lub po południu, by ryby znów świetnie brały. Po jakimś czasie brania ustają i rano i w południe i po południu. Ostatnio miałem taką sytuację. Wystarczyło jednak poczekać na zachód słońca, by o 21:00 zaliczyć potężny odjazd. Ryby przestawały żerować w porach, kiedy były łowione/zahaczane i wpływały w łowisko wtedy, gdy spodziewały się, że nad wodą nie ma już zagrożenia (wędkarza). Warto wybrać się więc na ryby w nietypowej porze np. w południe, wieczorem lub nocą.

 

 

Zanęta i przynęta na karpiowate

Jeżeli jakaś ryba została kiedyś złowiona na daną przynętę, to może ją później omijać szerokim łukiem. Dotyczy to nie tylko wyglądu przynęty, ale też jej koloru, czy aromatu. Łowiąc ciągle na te same przynęty, w tych samych kolorach i aromatach w końcu uczymy ryby kojarzyć je z niebezpieczeństwem. Gdy łowimy ryby karpiowate czasem  wystarczy zmiana przynęty na taką, której nikt nie stosuje (np. groch, rosówka) lub aromatu ( np. słodki zmieszany ze śmierdzielem) albo koloru (różowa kukurydza) by ryby znów zaczęły dobrze brać.

Kolejna rzecz – wszyscy łowimy na świeże zanęty i przynęty. Wrzucone do wody mają intensywny aromat i kolor. Ryby mogą nauczyć się, że to oznacza niebezpieczeństwo. Wędkarz kończy jednak kiedyś połów i jedzie do domu. W wodzie pozostaje część zanęty, z której wypłukuje się aromat i kolor, a po pewnym czasie zaczyna kisnąć. Stare ryby wiedzą, że takie żarcie jest bezpieczne (bo skoro jest stare, to wędkarzy już nie ma). Właśnie dlatego karpiarze stosują wymoczone kulki proteinowe, a kiszone ziarna mają legendarną skuteczność w połowie leszczy, czy linów.

Naturalna prezentacja przynęty

Polując na grube ryby, stosujemy grube żyłki. Przynęta na dużym haku i grubej żyłce jest bardzo usztywniona i wygląda nienaturalnie, przez co wzbudza podejrzenia u ryb. Należy zatem znaleźć rozwiązanie, które umożliwia naturalną prezentację przynęty, a jednocześnie daje zapas mocy do holu okazowej ryby.

Rewolucyjne okazują się nowoczesne przypony karpiowe. Mimo czasem dużej sztywności i dużej mocy, zapewniają naturalną prezentację przynęty. Wynika to z ich konstrukcji – przynęta swobodnie „dynda” na miękkim włosie, więc ryba ją chwyta do pyska, ale sztywność przyponu uniemożliwia jej wyplucie. Takie przypony można z powodzeniem stosować nie tylko na karpie, czy amury, ale również leszcze, jazie, karasie, brzany, a nawet liny. Muszą tylko być odpowiednio delikatniejsze.
Jeżeli jednak chcemy łowić na miękką przynętę nadzianą na hak, trzeba sięgnąć po cieńszą żyłkę. Na „14” da się wyholować nawet kilkukilogramowego leszcza, a z „10” można wyholować medalową płoć, okonia itp. Mogą się wydawać cienkie, ale przy obecnej technologii są naprawdę mocne. Trzeba do nich zastosować miękką wędkę i wyregulować hamulec kołowrotka , by oddawał żyłką przy mocniejszych szarpnięciach. Również mniejszy hak zapewnia lepszą prezentację przynęty, zwłaszcza gdy ryby karpiowate łowimy na robaki.

 

Kamuflaż

Wędkarstwo karpiowe, a zwłaszcza podwodne filmy, pokazały, że duże ryby nie są takie głupie. Są w stanie zobaczyć/wyczuć elementy zestawu i się spłoszyć. Dlatego zestaw (chodzi o zestawy gruntowe) zawsze powinien wtapiać się w otoczenie. Unikam jak ognie błyszczących ciężarków gruntowych, pływających rurek antysplątaniowych od koszyczków itp. Staram się dobierać kolor żyłki, koszyczka, oliwki gruntowej do koloru dna. Jeżeli jest to możliwe i celowe, to zatapiam żyłkę backleadem, by ryby nie płoszyły się zaczepiając o żyłkę naciągniętą w toni.

Precyzja nęcenia

Precyzja nęcenia dotyczy głównie gruntowania nęcenia i zarzucania. Kluczowe jest dobre wygruntowanie stanowiska. Szukamy ciekawych miejsc na dnie jak stoki czy dołki, określamy głębokość (istotne jest to zwłaszcza przy łowieniu na spławik), oraz rodzaj dna (miękkie muliste, twarde). W wybranym przy gruntowaniu miejscu trzeba precyzyjnie umieścić zanętę a później zestaw z przynętą (np. u podnóża stoku, a nie na nim, na skraju roślin, a nie metr obok).

Precyzja dotyczy też przygotowania sprzętu. Powinien być dobrze zbilansowany (gruba żyłka – mocna wędka, cienka żyłka – miękka wędka) i pewny. Sprawdzam ostrość haczyka, usuwam przetartą żyłkę, wymieniam postrzępioną plecionkę. W przypadku zestawów gruntowych, dobrze jest zobaczyć w płytkiej wodzie, jak prezentują się na dnie.
Precyzja to też właściwe rozmieszczenie sprzętu na stanowisku. Przede wszystkim podbierak musi być pod ręką lub w miejscu, gdzie będziemy holowali rybę.
Okazy uwalniam, by złowić je większe w przyszłości!

Rafał Pokusiński

Może Ci się spodobać:

Przeczytaj inne:
Jesienne okonie na żywca

Jesień to najlepszy czas połowu dużych okoni. Ryby te dobrze żerują, zanim wpadną w zimowy...

Zamknij